Rząd przyjął projekt ustawy wdrażającej unijną dyrektywę o równowadze płci we władzach spółek publicznych. To ważny krok, na który czekaliśmy zbyt długo. Z mojej perspektywy to przykład prostej ustawy, która napotkała mocny opór - mówiłam o tym w rozmowie z Patrycją Maciejewicz na antenie Tok FM.
Przypomnę, że nie mówimy o parytecie, lecz o minimalnym standardzie, który ma zapewnić, że osoby z niedostatecznie reprezentowanej płci będą zajmować około jednej trzeciej stanowisk w organach zarządczych spółek publicznych. Dziś około 60% spółek giełdowych w Polsce nie ma w zarządzie ani jednej kobiety, a udział kobiet w zarządach utrzymuje się na poziomie zaledwie 10 -15%. To nie odzwierciedla rzeczywistego potencjału, kompetencji i doświadczenia dostępnych na rynku.
Niezmiennie odnoszę się do danych wskazujących, że większa różnorodność w organach spółek to nie tylko kwestia równości, ale również lepsza jakość zarządzania, bardziej przejrzyste procesy nominacyjne i lepsze wykorzystanie talentów. Potwierdzają to doświadczenia wielu krajów europejskich.
Przed nami jednak jeszcze ważny etap prac legislacyjnych. Równie istotne będzie późniejsze egzekwowanie nowych przepisów. Polska wdraża je z dużym opóźnieniem, trwa to już niemal dwa lata! Tym bardziej warto dopilnować, aby nie skończyło się na formalnym wykonaniu obowiązku, lecz na prawdziwej zmianie właśnie tam, gdzie zapadają najważniejsze decyzje biznesowe.
Mój komentarz dostępny jest tu.
