Gdy wczoraj, podczas posiedzenia Rady Programowej Kongresu Kobiet, zapowiedziałam, że będziemy reagowały na wszelkie przejawy seksizmu, przerwały mi spontaniczne oklaski. To chyba najlepszy dowód, że wszystkie mamy tego dość i najwyższa pora z tym skończyć. To nienormalne, by w społeczeństwie, w którym kobiety stanowią 52 procent nie tylko polityczna debata, ale cała sfera publicznej debaty była zdominowana przez mężczyzn. Nie zmotywowała nas jednak ani żenująca historia Strauss Khana, ani zdumiewający guzikowy pseudożart premiera Tuska, ale wyniki monitoringu mediów. Kongres przeprowadził je w mediach pod kątem obecności kobiet. I co się okazało? Panie stanowią zaledwie 14,6 procent gości zaproszonych do opiniotwórczych audycji publicystycznych w polskim radiu i telewizji. Dlatego, począwszy od dziś, za każdym razem, gdy będzie się nas pomijać w mediach, w publicznych debatach i konferencjach będziemy protestować. I nie damy się zepchnąć tylko do tzw. tematyki kobiecej. Chcemy zabierać głos w dyskusjach o gospodarce, nauce, kulturze i polityce, w podsumowaniach przeszłości i dyskusjach o przyszłości. Wzór pisma, jakie będziemy wysyłać za każdym razem, gdy dostrzeżemy ignorowanie kobiet, został przyjęty przez aklamację. A będziemy je adresować do rzecznika praw obywatelskich, prezydenta RP, premiera, mediów i wszystkich stosownych instytucji. Będziemy dręczyć powoli, konsekwentnie i w majestacie prawa. Do skutku. I nie odpuścimy. Tak, jak nie odpuściłyśmy po pierwszym i drugim kongresie, jak nie odpuściłyśmy z walką o parytety.
wtorek, 7 czerwca 2011
Nie odpuścimy