piątek, 20 maja 2011
Kultura się liczy!

Podczas środowej Gali Nagród Lewiatana zdecydowałam się zaproponować laureatom i laudatorom debatę o kulturze. Pytając ich, czy kultura się liczy, pytałam w istocie, dlaczego biznes powinien finansować kulturę i dlaczego prosty sponsoring już nie wystarcza? Od dawna zabiegam, aby zbliżyć do siebie środowiska biznesu i kultury. Nie tylko dlatego, że sama jestem żarłoczną konsumentką kultury – dużo czytam, kupuję dzieła sztuki, chodzę do teatru i filharmonii, ale też należę do tych, którzy głęboko wierzą, że szeroko pojmowana kultura to koło zamachowe europejskiej gospodarki. I nie ma się tu co spierać, bo liczby wskazują jasno: przemysł kreatywny kreuje w UE około 5 milionów miejsc pracy i wytwarza prawie 3 procent unijnego budżetu. Potencjał kreatywny wpływa na wszystkie sektory unijnej gospodarki. Dlatego osobiście nie mam żadnych wątpliwości, że wydatków na kulturę nie można traktować jako formy podrasowywania wizerunku lub eleganckiego topienia pieniędzy w projekty tyleż piękne i wzniosłe, co mało użyteczne. Jeśli chcemy na serio budować gospodarkę opartą na wiedzy, musimy wspierać twórców. Obecny minister kultury i dziedzictwa narodowego też jest do tego przekonany – wywalczył w przyszłorocznym budżecie ponad 350 milionów zł – niemal o 20 procent więcej niż w 2010 roku. To największy wzrost w ciągu ostatnich 5 lat, ale ciągle niewystarczający. Tę prawdę należy w końcu sobie raz na zawsze uzmysłowić i oswoić: kultura kosztuje i będzie kosztowała. Ale dostarcza życiodajnego płynu i dlatego nie da się bez niej żyć.