fot. Aleksandra Kossowska
piątek, 28 września 2012
Czy biznesmen powinien być bezwględny?

Na to pytanie szukałam odpowiedzi wspólnie z mieszkańcami Sopotu i turystami w rozmowie podczas Zatoki Dialogu, która odbyła się 27 września w Państwowej Galerii Sztuki w ramach trwającego Europejskiego Forum Nowych Idei 2012. Na spotkanie przyszły osoby, które próbowały swoich sił w roli przedsiębiorców, ale też znają doświadczenie bycia pracownikiem.

Dyskutowaliśmy o bezwględności, ale też odpowiedzialności w wymiarze małej firmy, korporacji i państwa. Jak zaznaczył jeden z uczestników, bezwględność bywa pozytywna, gdy chodzi o dochodzenie do celu. Nie “po trupach” czy bez oglądania się na innych, tylko w znaczeniu całkowitego skoncentrowania sił na wykonaniu zadania. Gdybyśmy przez ten pryzmat patrzyli na projekt autostrad, dawno byśmy je mieli.

Przedsiębiorca musi być w jakimś sensie bezwględny, bo biznesem rządzą bezwględne reguły. Nie zgadzam się jednak, by mówić o pracodawcach jako skupionych jedynie na maksymalizacji finansowego zysku. Przecież przedsiębiorca to najczęściej Pan Marek, który ma zakład fryzjerski za rogiem czy Pani Kasia, która założyła małą piekarnię. Mityczne wielkie korporacje to kilka procent w całej, polskiej statystyce przedsiębiorców. Zdecydowaną większość stanowią działalność gospodarcza i małe firmy, często rodzinne.

Poznałam kiedyś kobietę, która miała osiedlowy sklep spożywczy. Zatrudniała trzy pracownice. Wszystkie zaszły w ciążę mniej więcej w podobnym czasie,  korzystały ze zwolnień chorobowych na długo przed porodem. Zatrudniła zastępstwo i po kilkunastu miesiącach sklep musiała zamknąć. Rachunek ekonomiczny był bezwzględny.

Bardzo się denerwuję, gdy słyszę, że firmy są bezwględne, zwalniają bez skrupów dla redukcji kosztów i zwiększenia zarobku. Etykietka bezwględnych kapitalistów przyklejana przedsiębiorcom jest wyjątkowo krzywdząca. Rozstanie z pracownikiem to nigdy nie jest łatwa decyzja. Szczególnie dla małego przedsiębiorcy, który zatrudnia zespół kilku – kilkunastu osób. Zwolnienie osoby, którą spotyka się na co dzień, zna jej rodzinę i ze świadomością, jak utrata pracy wpłynie na jej życie, jest zawsze bardzo przykre. Taką decyzję wymuszają jednak bezwględne warunki, w jakich funkcjonują przedsiębiorcy. Najczęściej zwalnia się pracownika po to, by w perspektywie czasu umożliwić firmie przetrwanie i zapobiec utracie pracy przez wszystkich zatrudnionych. Dźwiganie bagażu odpowiedzialności za tak trudne wybory jest jednym z największych ciężarów w prowadzeniu własnej firmy.